Dlaczego Twoje dziecko nie robi Ci na złość? Lekcje z książki „W sercu emocji dziecka”

Jako psychoterapeutka i dyrektor przedszkola codziennie widzę dwa światy. W gabinecie spotykam dorosłych, którzy do dziś nie pozwalają sobie na przeżywanie emocji. A w przedszkolnej szatni widzę maluchy, które dopiero uczą się obsługiwać ten potężny, emocjonalny żywioł.

Kiedy rodzice pytają mnie, od jakiej lektury zacząć, by mądrze wesprzeć swoje dziecko i nie zwariować, zawsze podaję jeden tytuł: „W sercu emocji dziecka” Isabelle Filliozat.

Dlaczego ta książka to absolutny fundament rodzicielstwa? Zapraszam Cię do krótkiej recenzji prosto z moich dwóch zawodowych światów.

Perspektywa Psychoterapeutki: Zachowanie to tylko wierzchołek góry lodowej

W gabinecie często powtarzam jedno zdanie, które stanowi DNA mojej pracy: dziecko mówi emocjami. Kiedy maluch rzuca zabawką, krzyczy w sklepie albo odmawia założenia butów, naszym pierwszym dorosłym odruchem jest chęć skorygowania tego zachowania. Chcemy, by przestał.

Isabelle Filliozat w swojej książce genialnie tłumaczy to, co my, psychoterapeuci, widzimy na co dzień: zachowanie to nie jest problem, to tylko objaw.

Autorka zaprasza nas do zajrzenia pod powierzchnię. Pokazuje, że dziecięcy układ nerwowy jest niedojrzały. Złość czy histeria dwulatka to nie jest przebiegła manipulacja ani testowanie Twoich granic. To czysta fizjologia. Mózg dziecka dosłownie tonie w emocjach, z którymi sam sobie nie poradzi. Książka zdejmuje z rodziców ogromny ciężar poczucia winy. Uświadamia nam, że nie musimy naprawiać dziecka – musimy pomóc mu się wyregulować.

Perspektywa Dyrektora: Szatnia to poligon emocjonalny

Jak to wygląda w praktyce? Przenieśmy się do przedszkolnej szatni. Poranek, dużo bodźców, pośpiech. Dziecko nagle wpada w furię, bo zamek w kurtce się zaciął.

Tradycyjne metody nakazywałyby powiedzieć: „Nie płacz, przecież nic się nie stało, bądź dużym chłopcem”. W naszej placówce, opierając się na wiedzy (którą znajdziecie właśnie u Filliozat), reagujemy inaczej. Wiemy, że ten zamek to tylko pretekst. Prawdziwym powodem może być zmęczenie, lęk przed rozstaniem z mamą albo nadmiar hałasu.

Zamiast gasić płacz, dajemy mu przestrzeń. Nauczyciel lub rodzic staje się „bezpiecznym kontenerem” na te emocje.

3 najważniejsze lekcje z książki Filliozat, które zmienią Waszą codzienność:

  • Emocja nie jest ani dobra, ani zła. Złość, strach i smutek są tak samo ważne jak radość. Mają swoją funkcję – informują nas, że jakaś potrzeba dziecka nie jest zaspokojona.
  • Tłumienie uczuć wraca ze zdwojoną siłą. Dziecko, któremu zakazuje się płakać, nie przestaje odczuwać smutku. Po prostu uczy się go ukrywać, co w przyszłości może prowadzić do lęków i problemów psychosomatycznych.
  • Koregulacja zamiast izolacji. Odsyłanie rozzłoszczonego malucha do pokoju („aż się uspokoisz”) to zostawianie go samego z potworem, którego nie potrafi pokonać. Dziecko uspokaja się tylko poprzez bliskość i spokój ugruntowanego dorosłego.

Podsumowanie

„W sercu emocji dziecka” to nie jest poradnik, który da Wam magiczne sztuczki na natychmiastowe uciszenie malucha. To książka, która uczy najważniejszego języka świata – języka miłości i empatii. Jeśli chcecie zbudować ze swoimi dziećmi relację opartą na zaufaniu, która przetrwa próbę czasu (i bunt nastolatka!), zacznijcie od tej lektury.

A jeśli czujecie, że mimo przeczytanych książek emocje Waszego dziecka (lub Wasze własne) Was przytłaczają – pamiętajcie, że nie musicie być w tym sami. Zapraszam na konsultacje.

Dodaj komentarz